sobota, 29 czerwca 2019

Jak wyglądał mój połóg?

Przed zajściem w ciążę i przez cały okres jej trwania szukałam informacji o przebiegu ciąży, o rozwijającym się dziecku, o dolegliwościach typowych i nietypowych, o samym porodzie naturalnym i macierzyństwie. Jednak nie myślałam wcale o połogu, który następuje zaraz po urodzeniu i trwa 6 tygodni. Nie sądziłam, że będzie to tak bardzo ciężki okres w moim życiu.


połóg, pęknięcie krocza, poród, ciąża, niemowlę, miłość



Pierwsza doba połogu - jak to wyglądało w moim przypadku?


W końcu udało mi się urodzić maleństwo. Padłam z wycieńczenia, szczęśliwa że już po wszystkim. I zobaczyłam go, moje maleńkie słoneczko. Położne zwróciły się ze śmiechem do męża żeby nie płakał, bo przecież ma syna. Przytuliłam maleństwo do gołej piersi, był większy niż sądziłam, że będzie. Myślałam, że będzie zanosił się płaczem, natomiast tylko trochę kwilił. Pamiętam, że zapytałam "dlaczego on nie płacze?", było to dla mnie dziwne, tak różne od tego co widzimy w filmach. Nie podobało mi się, że nie udzielono mi odpowiedzi. Mimo to dostał 10 punktów. Przytulałam go do gołej piersi, nie mogłam uwierzyć, że się w końcu doczekałam tego momentu. Głaskałam go po pleckach. Miał otwarte oczy i patrzył się na mnie. Wtedy wydawało mi się, że miały brązowy kolor, ale to nie było możliwe. Wszystko co pamiętam było inne niż w rzeczywistości, nawet pora dnia (urodziłam w czerwcu o godzinie 15.35, a wydawało mi się, że za oknami jest ciemna noc). Musiałam być przeokropnie wycieńczona, nie byłam nawet zdolna urodzić łożyska, położna wypchnęła je ze mnie. Wyproszono męża z sali.

Przyszedł mój lekarz, usiadł aby mnie zaszyć. Widziałam jego minę, nie spodobało mi się to. Włożył palec mi w odbyt i kazał zacisnąć. Zrobiłam o co prosił, ale tylko zaczął kiwać głową, miał zmarszczone brwi. Wezwano anestezjologa. Nawet ucieszyła mnie ta decyzja, w końcu sobie pośpię, odpocznę i zapomnę o bólu. Ale gdzieś tam w podświadomości czułam niepokój. Nawet nie wiem kiedy zapadłam w sen.

Obudziła mnie położna. Byłam jeszcze na sali porodowej, nie wiem ile czasu minęło. Był już przy mnie z powrotem mąż, nie pozwalał mi zasnąć, chociaż tak bardzo tego chciałam. Oczy wręcz same mi się zamykały. Do tej pory nie rozumiem, czemu nie pozwolono mi po prostu pospać. Po jakimś czasie przeniesiono mnie na łóżko i zawieziono na piętro, gdzie był oddział położniczy. Z ledwością podpisałam jakieś dokumenty, w tym pozwolenie na szczepienia. Trafiłam na ogólną salę, gdzie leżały już 2 kobiety. Nie byłam w stanie nawet ruszyć palcem. Przyszedł lekarz, zapytał jak się czuję. Odpowiedziałam, że bardzo słabo. On tylko się roześmiał twierdząc, że jutro już będę biegać po oddziale. Zastanawiam się czy z większością kobiet tak jest faktycznie, w każdym razie w stosunku do mnie bardzo się mylił. Każda kobieta inaczej przechodzi okres ciąży, porób i połóg, więc do każdego powinno się podchodzić indywidualnie. Niestety wszystkich się wrzuca do jednego wora, rutyna również robi swoje.

Zdecydowaliśmy z rodziną, że wykupimy prywatną salę, gdzie zaopiekowała się mną mama. Nie wiem czemu, ale wiedziałam, że długo nie będę mogła dojść do siebie. Przywieźli moje dziecko i zostawili je ze mną. Chłopczyk był prześliczny mimo opuchlizny, jednak ciężko było mi w nim szukać podobieństwa do mnie czy też do męża. 

Pierwsza noc była bardzo ciężka. Przystawiałam maleństwo do piersi, jednak nie potrafił złapać brodawki. Jeszcze długo miał z tym problemy. Gdy po wielu próbach udało mu się to (czasem mama wołała położną aby pomogła), pierś ssał długo. Bałam się, że zrobił sobie z niego smoczka, później się dowiedziałam, że nie miałam wystarczająco pokarmu, aby zaspokoić jego głód. Z tego też powodu miałam nieprzespaną noc. Mimo ogromnego zmęczenia spałam około 2 godzin.

Nastał ranek, a ja musiałam wstać, umyć się, skorzystać z toalety. Pomagała mi mama. Nie byłam w stanie podnieść się, usiąść ani wstać. Kiedy po wielu próbach w końcu mi się udało, polało się ze mnie. Wiedziałam, że po porodzie mocno się krwawi, ale nie sądziłam, że będzie to podobne do powodzi. Do łazienki człapałam stopa za stopą, podtrzymywana za ramię. Brakowało mi tchu. Miałam wrażenie że wszystkie wnętrzności opadły mi da dół brzucha. Nie było to bolesne, ale było bardzo nieprzyjemne. Musiałam ręką podtrzymywać sobie wciąż duży brzuch, żeby móc chociaż trochę swobodniej zaczerpnąć powietrza. Po długim spacerze (do łazienki, która była o krok od mojej sali) weszłam pod prysznic. Nie byłam w stanie usiąść, musiałam go brać na stojąco trzymając się ściany. Byłam w szoku, kiedy zobaczyłam jak bardzo jestem opuchnięta w kroczu, co jest normalne. Na brzuchu miałam duży siniak w miejscu gdzie położna naciskała aby pomóc mi urodzić. W toalecie nie byłam w stanie załatwić potrzeby, ponieważ nie mogłam usiąść na desce klozetowej, ani chociażby pochylić się i załatwić "na Małysza", byłam zmuszona zrobić to pod prysznicem. Ubieranie również było katorgą, a podniesienie nogi w celu założenia bielizny - niemożliwe. Nie sądziłam, że urodzenie tyle będzie mnie kosztowało.


Pęknięcie krocza


Na obchodzie dowiedziałam się, że podczas porodu bardzo popękałam mimo cięcia. Doznałam pęknięcia krocza III stopnia. Gdyby to było pęknięcie stopnia IV czekałyby mnie jedynie pieluchy do końca życia. U mnie nie było tak źle, ale sądzę że nie wiedzieli do końca czy jest to trójeczka czy czwóreczka (zresztą podobnie jak ja). Pytali się o gazy, czy potrafiłam je wstrzymywać, gdy dowiedzieli się że nie potrafię, zamilkli i popatrzyli po sobie. Oj ruszyło mnie to wtedy, byłam przerażona. Jednak to nie myśl o przyszłym życiu spędzonym w pieluchach mnie przerażał najbardziej, tylko to, że nasze dziecko w trzeciej dobie życia dostało drgawek. Jednak jest to dłuższa historia, nie będę o tym się rozpisywać tutaj. Wspomnę jedynie, że aktualnie skończył już roczek i wszystko jest w należytym porządku. Jeśli chcecie poczytać więcej o drżeniach (nie mylić z drgawkami) u niemowląt zapraszam "Kiedy niemowlęciu drżą nóżki, rączki i główka".


Jak długo leży się w szpitalu po porodzie?


W szpitalu kobieta po porodzie spędza zazwyczaj 3 doby, jednak w moim przypadku przetrzymano mnie dłużej ze względu na nie do końca wiadomy stan zdrowia (5 dni zastanawiali się czy aby na pewno mam pęknięcie krocza III stopnia). Kiedy zabrano moje dziecko do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie przeniosłam się do zwykłej sali i tam w 4 dobie po porodzie przyprowadzono do mnie "współlokatorkę". Kobieta miała cesarskie cięcie, rodziła po mnie i była w znacznie lepszym stanie niż ja (zarówno fizycznym jak i psychicznym). A podobno po CC kobiety gorzej się czują... 


Obchód i badania


Co obchód lekarze oglądali krocza kobiet, trzeba było się do tego wcześniej już przygotować. Kazano nam zdejmować bieliznę (czyli te duże siateczkowe pantalony (wielorazowe majtki poporodowe), które standardowo zakłada się po porodzie), położyć się i podłożyć pod siebie olbrzymie podpaski poporodowe, aby nie zabrudzić pościeli. Nie lało się już ze mnie jak z wodospadu, jednak wyglądało to nadal jak obfity okres. Delikatnie uciskali brzuch, ale nie za każdym razem.

Raz zabrano mnie na usg w celu sprawdzenia czy nie ma pozostałości łożyska w macicy. Bardzo się bałam, że będzie dopochwowe (jak zresztą powiedziano). Lekarz kazał mi się rozebrać i położyć. Oczywiście zabrudziłam podłogę i łóżko, inaczej się nie dało. Niepotrzebnie jednak się bałam, lekarz co prawda użył końcówki do usg dopochwowego, ale zrobił to nad łechtaczką, do pochwy nawet się nie zbliżając. Wszystko ok, można wracać.


Pierwsza wizyta w toalecie


Bardzo ważną rzeczą po porodzie jest oddanie pierwszego moczu oraz stolca. Mimo że nie odczuwałam potrzeby na "jedyneczkę", położne ostrzegły mnie, że jeśli nie dam rady sama tego zrobić, czekać mnie będzie cewnikowanie. Kiedy ma się problemy z tym "pierwszym razem" położne polecają zrobić to pod ciepłym prysznicem, wtedy na pewno poleci. Jak wcześniej pisałam, nie czułam parcia na pęcherz, jednak kiedy to zrobiłam, byłam wręcz w szoku jak bardzo pojemny zrobił mi się pęcherz po porodzie. 

Bardzo ważny jest również pierwszy stolec. Kiedy kobieta ma zatwardzenie lub nie daje rady ze względu na ból czy opuchliznę, dostaje lek (ja dostawałam laktulozę (Duphalak), swoją drogą polecam na zaparcia) i ewentualnie leki przeciwbólowe, żeby ból nie stawał na przeszkodzie. Kiedy to nie pomaga, można lekko ucisnąć miejsce, które boli podczas "dwójeczki" (to działa, ból jest mniejszy). U mnie zeszło się z tym aż 5 dni.


Dolegliwości połogowe oraz połogowa rutyna


Ciągły ból krocza podczas siedzenia, stania, chodzenia, wizyt w ubikacji. Podmywanie się po każdej wizycie w toalecie (nawet tej nieudanej), częste zmiany podpasek poporodowych i wietrzenie krocza.

Duży, wiszący brzuch, uczucie wypadających wnętrzności (zwłaszcza macicy), problemy gastryczne, zaparcia, fałdy na brzuchu przypominające poskręcane jelita, w których przemieszczały się gazy (to naprawdę wyglądało baaardzo dziwnie). 

Nietrzymanie moczu (o którym się dowiedziałam dopiero w momencie poprzestania noszenia podpasek (najpierw poporodowych, potem zwykłych, na końcu cienkich wkładek), a trwało to ok 4-5 tygodni), miałam wrażenie, że moje mięśnie dna miednicy przestały pracować, nie potrafiłam ich napiąć (polecam ćwiczenie mięśni Kegla podczas każdej wizyty w toalecie). 

Czułam również ogromne przygnębienie, cały czas płakałam, byłam zdołowana, ale ciężko mi powiedzieć co było tego przyczyną - zmartwienie związane ze stanem zdrowia dziecka czy dodatkowo również hormony. Myślałam również, że mam depresję, ale na pewno nie był to baby blues.

Bolały mnie piersi przepełnione mlekiem. Podczas karmienia czułam spory ból, co było spowodowane (tak mi się wydaje) zbyt płytkim złapaniem brodawki przez malca lub przez nienawykłe do takiej pracy brodawki (na początku miałam nawet czerwone wybroczyny). Byłam zmuszona odciągać pokarm i karmić z butelki (moim mlekiem oczywiście), co było olbrzymią ulgą dla obolałych piersi. Gdy odciągałam mleko z jednej piersi (lub podczas karmienia), z drugiej wręcz się lało, musiałam nosić wkładki laktacyjne przez długi okres. Pojawiły się na piersiach rozstępy. 

Nie czułam natomiast bólu podczas kurczenia się macicy przypominający ból menstruacyjny. Chociaż to było mi oszczędzone.

Po 11 tygodniach od porodu zaczęły mi wypadać włosy garściami, w zasadzie nie było dla mnie nowością, ponieważ borykałam się z tym jeszcze przed zajściem w ciążę.

Wszystkie powyższe dolegliwości powoli ustępowały, niektóre szybciej inne trwały miesiącami, ale po pół roku wszystko było już w normie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

80 sposobów jak żyć bardziej ekologicznie

Ostatnimi czasy zwiększa się nasza świadomość ekologiczna. Na świecie jest źle i nie ma co mydlić sobie oczu, że jest inaczej. Każdy pr...